IQ.LT: NIE POTRZEBUJEMY „STARSZEGO BRATA”
Minister Spraw Zagranicznych Litwy Audronius Ažubalis przekonuje, że większość innych państw również ma problemy z sąsiadami. Minister rozmawiał na ten temat z redaktorem miesięcznika IQ Tomasem Janeliūnasem.
-Jak Pan ocenia oświadczenia w Wilnie przedstawicieli opozycji białoruskiej, którzy prawie że w formie ultimatum domagali się od Litwy i Polski zerwania stosunków z teraźniejszymi władzami Białorusi, gdyż jedynie w ten sposób można by było wykazać poparcie dla demokratycznej Białorusi?
– Myślę, że to są emocjonalne oświadczenia. Ci, którzy mówią, sami rozumieją, że tak nie będzie i nie może być. Możliwe, że mówiłbym podobnie, gdybym był w opozycji i każdy dzień czułbym na plecach oddech reżimu. W takim wypadku też byłbym mniej skromny. Dlatego można zrozumieć białoruskich opozycjonistów. Z innej strony, reżim na Białorusi jest wspaniale naświetlony. Cały Zachód obserwuje, co się dzieje na Białorusi. W takim świetle przedstawiciele białoruskiej opozycji są relatywnie bardziej bezpieczni, niż w innych autorytarnych państwach lub w zapomnianych przez świat konfliktach, gdzie codziennie są zabijani ludzie. Ich zarzuty są zrozumiałe, jednak propozycje – nierealne. A na razie sankcje wobec Białorusi nie są skuteczne, gdyż kształtowana przez Rosję wspólna przestrzeń celna pozwala uniknąć większości ekonomicznych sankcji. Trzeba czegoś więcej. Niestety, dotychczas nie mamy wspólnej polityki informacyjnej wobec Białorusi, skierowanej nie tylko do białoruskiej opozycji, ale i do całego społeczeństwa.
- Minister Spraw Zagranicznych Polski R.Sikorski nie przyjechał do Wilna – jakby demonstracyjnie trzymając się swojej obietnicy nie pokazywać się w Wilnie, dopóki nie będą spełnione postulaty na Litwie. Niedawno również D. Tusk w liście do A. Kubiliusa twierdził, że nie widzi sensu tworzenia dwustronnych komisji ekspertów i poszukiwania kompromisów. Zawieszenie udziału Polaków w projekcie atomowej elektrowni w Visaginas także nie zwiększa entuzjazmu. Czy to są oznaki, że w najbliższym czasie przebłysku na polepszenie dwustronnych stosunków nie będzie?
- Możliwości wysuwania nieuzasadnionych oskarżeń są zawsze. Jednakże ja zawsze podziwiam procesy, które się powtarzają przypominając historię Związku Sowieckiego. Istnieje opinia, że czyniąc pewnego rodzaju naciski na naszą politykę wewnętrzną, będzie można coś osiągnąć. Jeżeli nie udało się to Związkowi Sowieckiemu, nie udało się Rosji, nikomu się nie uda. Nasze państwo jest stare, mamy głębokie tradycje państwowości, toteż w miarę możności, na pewno nie będziemy czynili żadnych nieuzasadnionych ustępstw. To, że pojawiło się napięcie, nie jest winą Wilna ani świadomym zamiarem pogarszania stosunków. Odnosi się wrażenie, że nasi partnerzy zapędzili się w róg, z którego będzie bardzo trudno wyjść. Zresztą, nasz Rząd bardzo wyraźnie oświadczył, że różne kwestie dotyczące naszych obywateli, niezależnie, czy oni należą do mniejszości narodowej, czy nie, będzie rozwiązywał samodzielnie. My nie potrzebujemy „starszego brata”. Jest to spokojna, solidna pozycja.
- Jednakże napięcie na najwyższych politycznych szczeblach może się udzielać również zwykłym ludziom. Jak Pan ocenia wyniki sondażu, które wykazują większy brak tolerancji wobec Polaków? Czy gra na politycznych ambicjach nie szkodzi procesom na dłuższą metę w samym społeczeństwie?
- Jestem optymistą, wierzę powiedzeniu, że społeczna pamięć obywateli i narodów jest krótka. Myślę, że zmieni się retoryka, pojawi się więcej dobrej woli, chęci wysłuchania i zaufanie powróci. A w tej chwili media, przestrzeń internetowa daje możliwość powielania negatywnych treści w postępie geometrycznym. Wypowiedzi, które słyszymy dzisiaj, wywołują reakcje ludzi, chociaż reakcja nie jest adekwatna.
- Ostatnio pojawiły się pewne oznaki napięcia w stosunkach z Łotyszami: nie tylko w kwestii upadku banku „Snoras”, ale również w sprawie afrontu ministra energetyki Łotwy: blokowania decyzji UE o synchronizacji sieci elektrycznych. Czy w kontaktach z Łotyszami jest wszystko dobrze?
- Jeżeli spojrzelibyśmy stosunki dowolnego państwa z krajami ościennymi, zobaczylibyśmy, że Litwa nie stanowi wyjątku. Nawet w naszym sąsiedztwie wszyscy sąsiedzi mają problemy z sąsiadami. Jednakże ucieszyła mnie reakcja Premiera Łotwy V. Dombrovskisa na ewentualne wycofanie się Polski z projektu EA w Visaginas, gdy potwierdził on poparcie dla tego projektu ze strony Łotyszy. Świadczy to o zrozumieniu państwa, pozostaje zrozumienie żywotnych interesów państw. My nie sprzeciwiamy się również dążeniom do posiadania w krajach bałtyckich terminalu gazu skroplonego, który byłby wspierany finansowo prze UE. Już oświadczyliśmy, że będziemy wspierać Łotwę i sami nie pretendujemy do części środków UE, przeznaczonych na ten projekt. Jednakże my również potrzebujemy szybkiego, małego i efektywnego terminalu, gdyż obecnie płacimy najdrożej w Europie za rosyjski gaz.
Żródło: miesięcznik IQ.lt, styczeń