*alt_site_homepage_image*
pl
lt en

Aktualności

RSS

L. Zakarevičienė: Litwini w Polsce są lojalni wobec państwa, chciałoby się tego ze strony Polaków na Litwie

  DELFI.LT (Tłumaczenie z języka litewskiego)   Mieszkający w Polsce Litwini maja problemy w dziedzinie oświaty, jednakże pozostają lojalni wobec państwa, w którym mieszkają – mówi ambasador Litwy w Polsce Loreta Zakarevičienė.

„Oni mają problemy, próbują je rozwiązywać, czasami złoszczą się, ale nie są przeciw państwu. Bardzo bym chciała, aby tak było również z Polakami na Litwie“ – powiedziała w wywiadzie dla BNS dyplomatka.

Ambasador przyznała, że jesienią ubiegłego roku z powodu eskalacji napięcia jej początek pracy w Warszawie był skomplikowany, jednakże podkreśliła, że dwustronne stosunki nie są takie złe, jak niekiedy określają media.

- Były informacje, że jeszcze przed początkiem pracy zetknęła się Pani z afrontem – musiała długo oczekiwać na wręczenie listów uwierzytelniających . Czy dostrzega Pani, że ostatnio stosunek Warszawy do Litwy się zmienił?

- Kiedy przyjechałam, naprawdę było trudno. Wówczas było największe napięcie, szczyt. W chwili obecnej atmosfera pracy jest dosyć normalna. Jest mi teraz trochę łatwiej niż było w październiku lub w listopadzie.

- - Co stwarzało napięcie?

- - Oceniać można różnie. Można oceniać jako początek kampanii wyborczej – w październiku w Polsce odbędą się wybory. Ale najlepiej na to pytanie odpowiedzieliby sami Polacy.

Po prostu chciałabym podkreślić, że dwustronne stosunki nie są takie złe, jak czasami są przedstawiane. Relacje są wielowątkowe. Jest wiele przykładów pięknej współpracy - wspaniale współpracują ludzie kultury, historycy, ministrowie energetyki, bardzo dobra atmosfera panuje w regionach, władze miast i regionów wykazują dużą wolę współpracy. Uproszczenie całej kwestii stwierdzeniem, że stosunki są bardzo dobre albo bardzo złe, jest niestosowne.

- Polscy politycy, minister spraw zagranicznych wyjaśnia, że opinia się zmieniła, gdyż zrezygnowano z romantycznego spojrzenia na Litwę i przyszła pora, aby domagać się dotrzymania obietnic, przede wszystkim w kwestiach mniejszości narodowych. Czy Polska obiektywnie ocenia sytuację obywateli polskiego pochodzenia na Litwie?

- Myślę, że z robi się z tego trochę polityki. Wypowiedzi ministra R. Sikorskiego nie chciałabym komentować, w praktyce dyplomatycznej nie ma takiego zwyczaju.

Wszystko sprowadza się do traktatu z 1994 roku. Był to bardzo ważny dokument, który zapoczątkował rozwój stosunków. Traktat przewiduje kwestie zasadnicze, natomiast ustalanie szczegółów należy do ekspertów, ale nie polityków.

W traktacie jest mowa o sytuacji mniejszości narodowych. Zarówno Polacy na Litwie jak i Litwini w Polsce istotnie mogą uczyć się w języku ojczystym, mogą pielęgnować swoja kulturę. Problem wynika wówczas, gdy powstaje pytanie, w jaki sposób to zrealizować. Jednakże wiele kwestii powinni rozwiązywać eksperci, a nie politycy: ile podręczników jest potrzebne, kto ma je wydawać, ile kosztują.

- Lecz założenia wspomnianego przez Panią Traktatu między Rzecząpospolitą Polską a Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1994 roku Wilno i Warszawa oceniają odmiennie?

- Tak. Polacy mówią, że Litwini nie przestrzegają umowy. Problem polega na tym, że niektórzy wysokiej rangi urzędnicy państwowi nieodpowiedzialnie składali obietnice. Są kwestie, które należy rozwiązać. Rząd Gediminasa Kirkilasa starał się, Rząd Andrius Kubiliusa uczynił wiele. Została przygotowana ustawa w sprawie pisowni nazwisk, jednakże w Sejmie zabrakło głosów. Sąd UE w Luksemburgu wyraził swoją opinię w sprawie nazwisk. Polacy zarzucali, że nie przestrzegamy europejskich standardów, że łamiemy normy europejskie. Tymczasem było bardzo wyraźnie zaznaczone, że nie ma standardów europejskich, a każde państwo ustala zasady pisowni w oparciu o własne prawo. W tej chwili pretensji na ten temat nie słyszymy.

Wprawdzie, jako kobieta, uważam, że kwestie nazwisk należy uregulować. Nasze kobiety, po wyjściu za mąż za obcokrajowców, napotykają wiele problemów. Żal mi tych kobiet oraz ich dzieci. Mam na myśli nie polskie nazwiska, lecz generalnie nazwiska. Od roku 1990 wiele się zmieniło – jesteśmy w UE, w NATO, należymy do strefy Schengen. Ale w chwili obecnej obowiązują takie ustawy i należy się do nich stosować. Zarzuca się nam w sprawie pisowni nazw miejscowości. Dopóki mieliśmy ustawę o mniejszościach narodowych, na jej podstawie w niektórych miejscowościach można było wywiesić polskie napisy. Po tym , jak ustawa utraciła moc prawną, zasady pisowni miejscowości reguluje ustawa o języku litewskim, i jest tak jak jest. Jako państwo prawa, powinniśmy respektować swoje ustawy. Jednakże w przyszłości będzie się rozmawiało na ten temat, będą poszukiwane rozwiązania.

- Skomentowała Pani skargi Polaków, chciałbym zapytać o sprawy Litwinów w Polsce.

Wiceminister spraw zagranicznych Jan Borkowski niedawno oświadczył, że dzieciom Litwinów w Polsce brakuje tylko „ptasiego mleka“. Tymczasem sami Litwini w Puńsku i w Sejnach narzekają w kwestiach dotyczących podręczników, finansowania szkół. Czy Litwini, jako mniejszość narodowa w Polsce mają nierozwiązane problemy?

- - Mają. Zmniejsza się liczba szkół. Co prawda, należy przyznać, że zmniejsza się liczba dzieci, toteż optymalizacja szkół jest realizowana zarówno w Polsce, jak i na Litwie. Podręczników naprawdę brakuje. Mieszkający na Litwie Polacy maja wszystkie podręczniki od pierwszej do 12 klasy w języku polskim, wydawnictwo tych podręczników finansuje Litwa. W Polsce jest problem. Litwini otrzymują określoną kwotę, za którą podręczniki wydaje wydawnictwo „Aušra“. Ale tych środków nie wystarcza. Nakład jest nieduży, podręczniki są drogie i podręczników naprawdę nie wystarcza.

Nasz i Litwinów w Polsce niepokój wzbudza nowe rozwiązanie –podręczniki w wersji elektronicznej. Nie wiadomo, jak to będzie wyglądało. Bez wątpienia, jeżeli każde dziecko będzie posiadało taki podręcznik na swoim stole w szkole i w domu, dlaczego nie? Ale bardzo wątpię, aby to było realne. Sądzę, że nie posłuży to polepszaniu sytuacji w oświacie, mimo że Polacy twierdzą, iż jest to dobre rozwiązanie.

Generalnie zarówno w Puńsku, jak też w Sejnach Litwini są lojalni wobec swego państwa, w którym mieszkają. Oni mają problemy, próbują je rozwiązywać, czasami złoszczą się, ale nie są przeciw państwu. Chciałabym bardzo, aby tak było i z Polakami na Litwie. Gdyż czasami odnoszę wrażenie, że Polacy jakby nie byliby obywatelami Litwy.

Mamy Rosjan, Białorusinów, Żydów, lecz oni bardziej uważają siebie za obywateli Litwy niż nasi Polacy.

- Od 1 lipca Polska obejmuje przewodnictwo w UE. Co jest dla Litwy najbardziej aktualne w prezentowanym harmonogramie?

- - Program Polski jest bardzo ambitny. Z całego serca życzę, aby udało się go zrealizować. To, co Polska zamierza osiągnąć, jest dla nas aktualne. Polska wiele uwagi poświęci kwestii Partnerstwa Wschodniego, w tej kwestii przewidziane są 22 różnorodne przedsięwzięcia. W tych sprawach będziemy naprawdę wspierać Polaków. Polska jako jeden z priorytetów podnosi kwestię umacniania bezpieczeństwa Europy, w zasięgu tego parasola jest bezpieczeństwo energetyczne. W tych sprawach pozycje Litwy i Polski są bardzo zbieżne. Będziemy wspierać sąsiadów ze wszystkich sił.