*alt_site_homepage_image*
pl
lt en

Aktualności

RSS

O relacjach pomiędzy państwami przesądzają nie tylko przywódcy

Tłumaczenie z języka litewskiego „Lietuvos rytas“ 2010-04-30 Autor: Birutė Vyšniauskaitė STRATA. Razem z Prezydentem L. Kaczyńskim w katastrofie lotniczej zginęło wielu szczerych Przyjaciół Litwy. Zdaniem komentatorów, katastrofa pod Smoleńskiem przerwała prawie pięcioletni „złoty okres” w stosunkach pomiędzy Polską i Litwą. Teraz coraz głośniej rozlegają się domysły dotyczące przyszłości współpracy. Jednakże czy o wzajemnych relacjach przesądza jedynie stanowisko ich szefów?

Stosunki pomiędzy sąsiadami nieźle się układały również przez całe dziesięciolecie rządów Aleksandra Kwaśniewskiego. Był on nawet uważany za najważniejszego adwokata Litwy podczas przystąpienia do NATO.

Gdy u steru władzy w Polsce stanął uważany za radykała i nacjonalistę L.Kaczynski, wielu obawiało się, że Litwie nie uda się znaleźć z nim wspólnego języka. Jednakże już podczas pierwszej oficjalnej wizyty na Litwie, w marcu 2006 roku, L. Kaczyński rozwiał te obawy swoim ciepłem i serdecznością w kontaktach nie tylko z przywódcami państwa, ale również ze zwykłymi ludźmi. Na podwórzu kościelnym w Mejszagole szef polskiego państwa wycałował dłonie zgromadzonych tam kobiet, które przyszły powitać gościa. Wyjeżdżając z Wilna Prezydent przyznał, że panował tam szczególny klimat i że czuł się jak w domu.

Na zapleczu – ważne cienie

W ciągu czterech i pół roku Prezydent L. Kaczyński odwiedzał Litwę aż 16 razy. Jeszcze częściej do Warszawy wylatywał V. Adamkus. Dzisiaj podkreśla się, że decydowały o tym bardzo bliskie relacje pomiędzy prezydentami.

Jednakże za plecami Prezydentów, niczym szwajcarskie zegarki, działały również członkowie ich ekip.

Na przestrzeni trzech lat dla doradcy prezydenta ds. politycznych Mariusza Handzlika, który zginął razem z Prezydentem, trasa Warszawa – Wilno –Warszawa była znana niczym droga do kraju ojczystego.

Co przesądza o bliskich stosunkach pomiędzy dyplomatami i szefami państw oraz co można osiągnąć, gdy wysokiej rangi urzędnicy rozumieją się w pół słowa?

Dziennik „Lietuvos rytas” rozmawiał na ten temat z V.Adamkusem oraz z byłym doradcą ds. polityki zagranicznej V.Baliukonisem, z ambasadorem Litwy w Polsce E. Meilūnasem oraz z historykiem A. Bumblauskasem.

Sprzedaż „Mažeikių nafta“

Prawie wszystkie decyzje Litwy i Polski było realizowane przy aktywnym udziale obu Prezydentów. Na przykład, sprzedaż spółki „Mažeikių nafta“ Polakom. Po raz pierwszy napomknął o tym sam L. Kaczyński podczas pierwszej wizyty na Litwie. Obawiał się wówczas przejęcia spółki w Możejkach przez Rosjan..

Organizując rewizytę V.Adamkusa do Polski, wspomniałem M. Handzlikowi, że bez nowej wiadomości o sprzedaży „Mažeikių nafta“ wrócić do domu nie możemy. On zorganizował to wszystko w bardzo krótkim okresie czasu” – wspomina V.Baliukonis.

W Pałacu Prezydenckim V. Adamkus oraz towarzysząca delegacja byli mile zaskoczeni, gdy L. Kaczyński uroczyście wręczył dokumenty, potwierdzające, że obecny gospodarz „Mažeikių nafta” – PKN ORLEN jest zdecydowany kupić przedsiębiorstwo w Możejkach.

Zawirowania wokół mostu elektroenergetycznego

Podobnych zasług M. Handzlika jest wiecej. Otóż, w roku 2007 rozpoczęły się nieporozumienia w sprawie mostu elektroenergetycznego. Wątpliwości co do korzyści tego projektu miał Piotr Woźniak, minister gospodarki RP.

Starając się załagodzić stanowisko ministra swego kraju oraz reakcje Litwy, M.Handzlik znalazł czas, aby na jeden wieczór przylecieć do Wilna.

Tradycyjnie poszliśmy do restauracji „Žemaičių smūklę” zjeść ulubione danie Mariusza - „vedarai”, które on żartobliwie nazywał „kiszki”.

Chociaż Mariusz mógł pozostać i zaczekać na przybywającego nazajutrz L.Kaczyńskiego, on jednak poleciał do Warszawy, aby w samolocie zreferować prezydentowi stanowisko Litwy w sprawie mostu elektroenergetycznego” – wspomina V.Baliukonis.

Wysiłki prezydentów obu krajów oraz ich ekip uwieńczyło założenie wspólnego polsko- litewskiego przedsiębiorstwa ds. budowy mostu elektroenergetycznego.

Patriota Polski i Litwy

Ambasador E. Meilūnas kontaktował się z M. Handzlikiem jeszcze częściej niż V.Baliukonis. „Zawsze podziwiałem jego strategiczne myślenie oraz kwalifikacje dyplomaty – przypomina. – Poza tym, wątpię, czy wśród urzędników państwowych Polski i Litwy udałoby się spotkać wiele osób, które, podobnie jak Mariusz, głosiliłyby swoją życiową zasadę: „Bóg, Honor, Ojczyzna”. On zrealizował ją z nadmiarem”.

Mariusz Handzlik miał również własne motto, zawierające parafrazę wersetu polskiego hymnu. Zamiast „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”, lubił powtarzać: „Jeszcze Polska nie zginęła, kiedy Litwa żyje”.

Ambasador Litwy wspomina ostatnią podróż z M. Handzlikiem do Wilna, dwa dni przed katastrofą prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem.

„Wróciliśmy do Warszawy po spotkaniu L. Kaczyńskiego z prezydent Dalią Grybauskaitė tym samym samolotem, który się później rozbił. Planowaliśmy spotkać się po wizycie do Katynia, mieliśmy wiele wspólnych planów. Mariusz mówił, że przygotowuje się do podróży do USA, ma dużo pracy, ale nie może nie polecieć do Katynia, gdyż powinien być obok prezydenta” – opowiada E. Meilūnas.

W dniu 10 kwietnia, już po usłyszeniu wiadomości, że pod Smoleńskiem rozbił się samolot L. Kaczyńskiego i nikomu nie udało się uratować, E. Meilūnas, po przybyciu do ambasady znalazł przesłany faksem list M. Handzlika:

„Kolejne spotkanie Prezydentów Polski i Litwy, a także rozmowy, jakie delegacje odbyły w Wilnie, są potwierdzeniem znakomitych relacji pomiędzy obu państwami zarówno na poziomie stosunków dwustronnych, jak i na forum euroatlantyckim. Mam również nadzieję, że rozmowy, jakie przeprowadziliśmy na temat sytuacji mniejszości polskiej na Litwie oraz kwestii bezpieczeństwa energetycznego naszych państw będą owocować w przyszłości korzystnymi rozwiązaniami dla obu stron. 9 kwietnia. godz. 19:10”. ”.

Pomagał popularyzować Druskienniki

M. Handzlik często mawiał, że Litwa jest jego drugim domem, a przyjaźń pomiędzy Litwą i Polską jest na wieki. Zauroczony Druskiennikami, gdzie razem z synem Jasiem spędził w roku ubiegłym urlop, marzył o odwiedzeniu Nidy, ale nie zdążył.

Jednakże zdążył przyczynić się do popularyzacji Druskiennik, znajdując na to czas obok problemów polityki zagranicznej, którymi się zajmował .

W końcu ubiegłego roku M. Handzlik zorganizował wizytę władz miasta Druskienniki do Katowic, sam osobiście przyleciał na kilka godzin z Warszawy.

Straciliśmy wspaniałego stratega

„Osoby, które zginęły w tej katastrofie- to ludzie, którzy uświadamiają sobie znaczenie kraju nie w zależności od tego, czym Polska rządzi, ale od zakresu jej odpowiedzialności.

Słowem, są oni wielcy nie z racji złych zamiarów, ale z racji swoich zobowiązań“ – mówił A. Bumblauskas po powrocie z pogrzebu M. Handzlika, który odbył się w dniu 26 kwietnia w Warszawie.

Profesor przypomniał również swoje ostatnie spotkanie z M. Handzlikiem w grudniu ubiegłego roku w Druskiennikach.

„W moim przekonaniu był to jeden z najlepszych strategów polskiej polityki zagranicznej, który doskonale rozumiał, że przyszłość Europy Środkowej będzie zależała od tego, jaką drogą będą kroczyć Ameryka, Rosja, kraje Kaukazu.

Chciałbym do tego dodać, że rolę Polski jako lidera w Europie Środkowej w znacznym sensie uzupełniała Litwa. Należy się spodziewać, że tak będzie również w przyszłości”– uważa A. Bumblauskas.

Nawiązując do sympatii M. Handzlika wobec Litwy, historyk zaznaczył, że wzorował się on na najwybitniejszych polskich postaciach, które zawsze były przychylnie nastawione wobec naszego kraju.

„Mariusz pozostawał wierny ideom wybitnego polskiego polityka i myśliciela Jerzego Giedroycia, który od roku 1954 powtarzał, że komunizm upadnie i Polacy będą musieli się pogodzić z utratą Grodna, Lwowa i Wilna” - zaznaczył A. Bumblauskas.

Ważne jest również osobiste spojrzenie

Profesor miał okazję spotkać L. Kaczyńskiego podczas jednego z seminariów w Wilnie. „Przed wygłoszeniem referatu zauważyłem, że Prezydent siedzi zafrasowany i spróbowałem odezwać się zaczepnie. Oceniając stosunki pomiędzy Polską i Litwą powiedziałem, że pokolenie naszych dziadków ocenia je przez pryzmat konfliktu. Tymczasem symbolami mojego pokolenia były Seweryn Krajeński, zespół „Czerwone Gitary”, Maryla Rodowicz oraz audycja radiowa „Lato z radiem”. Moje spostrzeżenie wywołało na twarzy L. Kaczyńskeigo charakterystyczny dla niego szeroki uśmiech. „Miły człowiek, pomyślałem wtedy” – wspomina historyk.

„Odczułem wstyd, gdy podczas ostatniej jego wizyty w Wilnie nasz Sejm nie poparł projektu oryginalnej pisowni polskich nazwisk. Jednakże dla parlamentarzysty Gintarasa Songaily i jego współmyślicieli jakoś nie przeszkadza, że u nas od dawna nawet na drzwiach toalety jest używana ta nieszczęsna litera „W” – mówił A. Bumblauskas.

V. Adamkus określa M.Hadzlika jako swego przyjaciela

* Przyjaźń pomiędzy V.Adamkusem i M.Handzlikiem zawiązała się jeszcze w czasach rządów Aleksandra Kwaśniewskiego. Po objęciu urzędu prezydenta przez L. Kaczyńskiego, spotkania z M.Handzlikiem stały się jeszcze bardziej częste. „On zawsze witał mnie w Warszawie. Niejednokrotnie w trakcie negocjacji dyskutowaliśmy na temat wspólnych polsko – litewskich kwestii, rozmawialiśmy jak najlepsi przyjaciele. Pewnego razu byłem mile zaskoczony, gdy on odnalazł mnie nawet na forum gospodarczym w Chicago, aby omówić ważną sprawę” – wspomina V.Adamkus.

* Zdaniem V.Adamkusa, doradca prezydenta Polski doskonale rozumiał, w jaki sposób należałoby dzisiaj korzystać ze wspólnych dziejów naszych krajów. Często mawiał, że mimo błędów, popełnianych przez Polskę i Litwę, relacje naszych państw można przyrównać do złotego wieku.

* Straciliśmy dobrego przyjaciela Litwy, który będąc obok Prezydenta L.Kaczyńskiego w znacznym stopniu przyczynił się do zacieśniania stosunków pomiędzy naszymi krajami. Na wysoką ocenę zasługują jego inicjatywy w dziedzinie międzynarodowej współpracy. Poznałem go nie tylko jako utalentowanego dyplomatę, ale również jako szlachetnego człowieka. Odczuwam stratę bliskiego przyjaciela” – te słowa V.Adamkusa ambasador E.Meilūnas odczytał w Warszawie, podczas mszy żałobnej w intencji M.Handzlika .