*alt_site_homepage_image*
pl
lt en

Aktualności

RSS

POLEMIKA. LITWINI I POLACY: TRADYCJA I STEREOTYPY

Vertimas į lenkų kalbą / Tłumaczenie z języka litewskiego Tygodnik Związku Pisarzy Litewskich„Literatūra ir menas“ („Literatura i Sztuka“) nr 3359 z dn. 23-12-2011 Litwini i Polacy: tradycja i stereotypy DARIUS KUOLYS Artykuł opracowany na podstawie wystąpienia podczas zorganizowanej przez Ministerstwo Kultury Konferencji Naukowo-Praktycznej „Przezwyciężanie stereotypów historycznych jako środek neutralizacji napięć etnicznych“, która odbyła się w Wilnie dn. 25 sierpnia 2011 r. Stereotypy Przeszłość poznajemy i pojmujemy na podstawie obrazów – symbolicznych wizerunków uwypuklonych za pomocą badań i przekazów. Obrazy, które naszym zdaniem są zbyt sztywne, „twarde”, utrudniające społeczeństwu pojmowanie zmieniającej się rzeczywistości i dogadywanie się, zazwyczaj określane są jako stereotypy. To, co dla jednego wyglądać może jako symboliczna forma niezbędna do zrozumienia historii, przez kogoś innego może zostać uznane za stwarzający zagrożenie dla społeczeństwa stereotyp podlegający obaleniu. Tak czy inaczej, życie społeczne stanowi konsolidację ogólnych wizerunków, jest zatem nie do pomyślenia bez stereotypów. Jednakowoż stereotypy w różnych kulturach mogą istnieć na różne sposoby i odgrywając różne role. Wolne, polilogiczne społeczeństwo z żywą tradycję historyczną nie nadaje stereotypom przesadnego znaczenia: starając się je wyrównywać, oceniać krytycznie, konfrontować bez pobłażliwości. W żywej tradycji, jak w wartkiej rzece, stereotypy, niczym leżące na jej dnie kamienie omywane przez prąd - tracą ostre, kaleczące krawędzie. Spragnione wolności społeczeństwo o „zniewolonym umyśle” traci zazwyczaj również żywą tradycję: wysuszoną i skanalizowaną tradycję zastępują taka lub inna ideologia wraz ze pokruszoną przez nią i ułożoną na nowo mozaiką historyczną. W takim przypadku stereotypy historyczne nie tylko nie zostają złagodzone przez prąd, ale wręcz zaostrzone przez społecznych kamieniarzy, aby lepiej nadawały się do walk ideologicznych danego okresu.

Jak mają się do siebie tradycje i historyczne stereotypy w dzisiejszej Litwie? Obraz, jak się zdaje, jest dość kontrowersyjny. Nabierające swobody intelektualnej litewskie społeczeństwo dopiero próbuje odnajdywać związki z szeroką, złożoną, polilogiczną tradycją kraju, dopiero próbuje uchwycić jej całość. Taka droga powrotu do tradycji nie jest łatwa: wymaga pracy intelektualnej, twórczych wysiłków pamięciowych. Kiedy się styka z odłamkami rozsypanej mozaiki historycznej własnego kraju, lżej jest uchwycić się za ten czy inny bardziej wyrazisty fragment, zaciskając go w dłoni do krwi. Nierzadko właśnie w ten sposób postępuje się w dzisiejszej Litwie oraz w jej sąsiedztwie. Takie zachowanie w ostatnim czasie zaczyna inspirować stosunki litewsko-polskie. Stare stereotypy w społeczeństwie ożywają i umacniają się i z powodu postawy polityków, i wskutek publicznych tekstów. Ożywają w nich funkcjonujące na początku XX wieku obrazy „zdradliwego, niegodnego zaufania Polaka” i „upartego Litwina, tylko siłą stawianego na klęczki” w połączeniu ze zniewalającą, zaprzeczającą wolności osobistej retoryką nacjonalistyczną. W ten sposób współczesne społeczeństwo litewskie stopniowo powraca do dawnych utarczek nacjonalizmów. Chcąc je powstrzymać należałoby przede wszystkim wyjaśnić sprzeczne stanowiska, bardziej uważnie przyjrzeć się walczącym narracjom.

Przekazy

Dla wejścia w kontekst przywołam dwa przekazy zasłyszane w 1988 roku. W pamięć w owym roku zapadło spotkanie z inteligencją radziecką instruktora Komitetu Centralnego Litewskiej Partii Komunistycznej Vincasa Paleckisa w siedzibie Związku Pisarzy. Funkcjonariusz, wówczas świeżo po powrocie ze służby dyplomatycznej na Zachodzie, dziwił się, że na Litwie rozlegają się apele o „wycofanie armii radzieckiej” i nie skrywając patriotycznych emocji pytał: „Czy wiecie, co będzie, jeżeli tak się stanie?”. Spoglądając na milczących intelektualistów były radziecki dyplomata sam odpowiedział: „Już następnego dnia w Wilnie znalazłoby się Wojsko Polskie”. Drugi przekaz wtedy usłyszałem od członka Grupy Inicjatywnej Sąjūdisu poety Marcelijusa Martinaitisa, który późnym wieczorem udał się, aby uspokoić swych polskojęzycznych sąsiadów rolników, zamieszkałych obok jego ogródka działkowego nieopodal Wilna, którzy „zostali ostrzeżenie przez wiarygodne źródła” i zabarykadowawszy drzwi spodziewali się pogromu ze strony „Litwinów z Sąjūdisu”.

Część litewskich polityków i naukowców dzisiaj kontynuuje przekazy o niebezpiecznych dla państwa litewskiego polskich aspiracjach, od których rzekomo nie jest w stanie Litwy uchronić nawet jej przynależność do NATO, bo imperialistyczne dążenia Polski wspierane są przez same USA: Od strony militarnej jesteśmy rozbrojeni i przekazani Polsce.1 Według tej narracji, Polacy na Litwie, żądający dzisiaj szerszych praw, uczestniczą w historycznym marszu Polski w sprawie Wilna. Podobnie jak przed stu laty ich dziadkowie i przodkowie, dążą oni do oderwania Wileńszczyzny od Litwy: Generał Żeligowski mieczem rozpoczął dzieło zniewolenia Wileńszczyzny, a współcześni polonizatorzy chcą jego czynu dokończyć za pomocą liter; [...] Żądanie zapisu za pomocą polskich liter spolszczonych litewskich nazwisk polskojęzycznych mieszkańców Wileńszczyzny jest niepoprawne, służące osiągnięciu celów polonizacyjnych - ostatecznemu wynarodowieniu dawniej okupowanej części Litwy.2 Obywatele Litwy o kulturze polskiej, którzy pragną za pomocą polskich liter zapisywać swe nazwiska pochodzenia litewskiego, mogą być traktowani jako obcy,3 – ostrzegają litewscy politycy. W tym litewskim przekazie jest jak gdyby ukryta domniemana wskazówka, jak przezwyciężyć zagrożenie ze strony Polski - stopniowo zrelituanizować nieszczęśliwie spolszczonych mieszkańców Wileńszczyzny. Taki też podtekst takiego przekazu rozumieją również mieszkańcy Litwy z kręgu kultury polskiej. Zaczynają postrzegać krajowe władze jako niebezpieczną siłę, przed którą należy bronić swej polskiej tożsamości, zaś sąsiednią Polskę - jako godnego zaufania obrońcę ich tożsamości. Jednakowoż i przekaz oferowany im przez Polskę jest w wielu aspektach zniewalający, zaprzeczający osobistej samodzielności i wymagający ścisłego ideologicznego posłuszeństwa.

Narrację pełną polskich stereotypów w eseju pt. „Po braterstwie nie został ślad” rok temu opublikowała polska dziennikarka Maja Narbutt. Przebywając w styczniu 1991 r. w litewskim parlamencie z uznaniem opisywała walkę Litwinów o wolność. Po upływie dwudziestu lat M. Narbutt zobaczyła prawdziwe oblicze upartych Litwinów: Dotąd w relacjach z Litwą nie ukrywaliśmy sentymentów – mówiliśmy o wspólnej wspaniałej historii i Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jednak tam, gdzie my widzieliśmy blaski, politycy litewscy widzieli cienie. Okazało się, że paradygmat litewskiego patriotyzmu oparty jest na antypolonizmie. I jest tak z uwagi na fakt, że Litwę dotychczas mają pod swoją kontrolą służby specjalne Rosji. System edukacyjny Litwy ukierunkowany jest na lituanizację: dąży do przekształcenia polskich dzieci w Pawlików Morozowów - zdrajców swych rodziców i własnego narodu. Przykładem takich działań Litwinów – wypracowanie „O wyzwoleniu Wilna spod polskiej okupacji” uczennicy Gimnazjum Litewskiego w Solecznikach (matka której jest Litwinką i lituanistką). Według M. Narbutt gimnazjalistka o polskim imieniu i nazwisku, stała się zdrajczynią swoich, ponieważ nie akceptuje marszu Lucjana Żeligowskiego na Wilno.4 Tak więc zamieszkała na Litwie w XXI wieku osoba z polskim imieniem i nazwiskiem nie może kwestionować słuszności decyzji podjętych przed stu laty przez Józefa Piłsudskiego. Staje się przez to narodowym wykolejeńcem, jeśli publicznie wypowiada opinie charakterystyczne dla Oskara Miłosza, Michała Römera, czy Józefa Mackiewicza. Warte uwagi jest też inne założenie przekazu M. Narbutt: polsko-litewskie braterstwo jest możliwe tylko wtedy, kiedy Litwini piękną wspólną historię oceniają tak samo jak Polacy, kiedy dostrzegają blask przeszłości tam właśnie, gdzie go widzą synowie i córy Polski. Jeśli Litwini zamiast blasków widzą cienie, oznacza to, że, jak wierzono w XIX wieku, są oni pod wpływem rosyjskich służb specjalnych.

Rzecz jasna, że zgodnie z ciągiem logicznym, wyprowadzonym przez M. Narbutt, jakiś gorliwy litewski lingwista mógłby jej samej przypomnieć litewskie pochodzenie z Narbuttów i zarzucić, że „dziennikarka o litewskim nazwisku” takim swym przekazem zdradza swych przodków i Litwę. Tak więc zwalczające się narodowe narracje Polaków i Litwinów w sposób paradoksalny łączą się w jedno błędne koło, domagając się, aby współczesny człowiek nie próbował poza ten krąg wykroczyć, ale zadeklarował się po jednej lub drugiej stronie. Konstrukcji takiej kompozycji błędnego koła służy też retoryka najwyższych urzędników Polski i Litwy. Prezydent Litwy Dalia Grybauskaitė głośno powątpiewa co do lojalności mieszkańców kraju o kulturze polskiej.5 Prezydent Polski Bronisław Komorowski publicznie złości się na upartą „litewską kozę”, która o własnej woli nie przyjdzie do żadnego woza.6 W ten sposób przywódca państwa ościennego powtarza wizerunek, który Polacy nadali Litwinom jeszcze przed stu laty: Michał Römer, który w 1907 roku wydał studium poświęcone litewskiemu odrodzeniu narodowemu w polskiej prasie wileńskiej spotkał się z krytyką, że niczym pochyłe drzewo pozwala, żeby każda litewska koza na nie wskakiwała.7

Rozwiązania

Czy istnieje jakieś wyjście ze splotu przeciwstawnych ideologii narodowych? Jedno z nich przed Wielkanocą 2011 r. w swym liście otwartym zaproponowała grupka litewskich intelektualistów. Opowiadając się za chrześcijańską miłością Litwinów i Polaków, wezwała rodaków do zmiany poglądów na przeszłość kraju, rezygnacji ze „szkodliwej” interpretacji historii: Szowinistyczna wersja historii, postrzegająca wspólne dzieje Litwy i Polski jako „stracone wieki” zniekształca wizję przeszłości państwa, odrzucając i zniesławiając wspólne dziedzictwo duchowe, polityczne i kulturowe obu narodów.8 Dążąc zatem do przywrócenia przyjaznych stosunków między Litwą a Polską, do przezwyciężenia zaistniałej niedawno u Polaków nieufności wobec historycznych sojuszników Litwinów, zdaniem autorów listu, Litwini powinni sprostać warunkowi wysuniętemu przez M. Narbutt: rozpocząć interpretować i pojmować swą przeszłość w ten sposób, aby dostrzegać blaski tam, gdzie zachęca je widzieć dominująca w polskim społeczeństwie narracja historyczna.

Można się zgodzić z opinią, że trzeba analizować i dokonać krytycznego przeglądu zachowanych w dzisiejszej Litwie negatywnych ocen wspólnej przeszłości litewsko-polskiej. Jednakowoż trudno jest przyjąć argument, że wstrzemięźliwy lub negatywny pogląd części Litwinów na dzieje stosunków między obu narodami jest szowinistyczny - oparty na nienawiści etnicznej. Jakich Litwinów powinniśmy uważać za takich „szowinistów”? Witolda, który dążył do litewskiej korony wbrew polskim politykom? Alberta Gasztołda, który na początku XVI wieku wspierał tworzenie nieprzychylnej dla Polaków litewskiej narracji historycznej? Mikołaja Radziwiłła „Czarnego”, który polskim politykom zarzucał nierówną unię? Simonasa Daukantasa, który kwestionował korzyści dla kraju, wynikające z Unii Lubelskiej? „Litwomanów” Jonasa Basanavičiusa i Vincasa Kudirkę? Litewskich włościan ochotników z bronią w ręku broniących odrodzonej Republiki Litewskiej nie tylko od bolszewików, ale i od braci Polaków? Michała Römera, który potępiał Józefa Piłsudskiego za zajęcie Wilna? Akademika Zigmasa Zinkevičiusa, badającego pochodzenia nazwisk mieszkańców Wschodniej Litwy? Czy rozwiązanie proponowane przez siedmiu litewskich intelektualistów nie jest propozycją „skorygowania” historii Litwy zgodnie z wymogami kolejnej poszczególnej ideologii? Czy zamiast otwarcia na tradycję kraju nie proponuje się zastąpienia jednej narracji ideologicznej przez drugą? Narracji moskiewskiej przez narrację warszawską? Wybrania z pokruszonej mozaiki dziejów Litwy tylko podobających się dla sąsiadów i błyskających dla nich odłamków i przyzwyczajenia własnego społeczeństwa do ich podziwiania? Starań takiego zachowania już nie brak w życiu akademickim i publicznym Litwy. Czy takie zachowanie nie jest koniunkturalne? Czy mogą Litwini wraz z braćmi Polakami szczerze cieszyć się blaskiem Unii Lubelskiej, kiedy w Lublinie Litwa nie tylko utraciła połowę swego terytorium, ale i część własnej suwerenności? Ciekawe, czy Polska uroczyście obchodziłaby unię obojga narodów, gdyby została ona zawarta drogą przyłączenia do Litwy Mazur i Pomorza i uprawomocnienia zwoływania przez Wielkiego Księcia Litewskiego sejmów tylko w Wilnie?

Jest mało prawdopodobne, że zastępując jedną selektywną narrację historyczną przez inną, odkrylibyśmy solidny fundament do obywatelskiej koegzystencji różnojęzycznych mieszkańców Litwy, braterskiego współżycia Litwy i Polski. Przecież kłaniający się sąsiadom, wypierający się publicznie swej przeszłości Litwin nigdy nie będzie godnym zaufania partnerem. Dlaczego inni musieliby zaufać społeczności narodowej, która nie ma wiary w samą siebie i z braku świadomej tożsamości i trwałego moralnego kręgosłupa po prostu próbuje odgrywać role, które podobają się otoczeniu?

Zatem apel do Litwinów, aby w imię przyjaźni z Polakami zrezygnowali z części swojej przeszłości i własnej narracji historycznej nie wydaje się stanowić rozwiązania.

Tradycja

Jednym z najbardziej niezawodnych sposobów budowy wolnej społeczności jest przywrócenie żywej tradycji. Wciąż aktualna dzisiaj pozostaje odnotowywana przez profesora Vytautasa Kavolisa, jak też Czesława Miłosza niezbędność „zakorzenienia w historii” współczesnego człowieka i społeczeństwa, „ukształtowania świadomości swej przynależności do historii”.9 Kontynuacja samodzielnej litewskiej narracji - to nie tylko poznawanie i zrozumienie do czego dążyli, czego bronili, nad czym się naradzali i o co się spierali ludzie uważający Litwę za swą ojczyznę, ale też dopuszczenie ich głosu do rozważań na temat obecnych i przyszłych spraw krajowych, wzięcie pod uwagę tego, co było ważne dla nich. Kontynuacja litewskiej narracji – to nie tylko starania ogarnięcia różnorodności kulturowej i politycznej przeszłości kraju, ale też dostrzeżenie tego, co tę różnorodność łączyło w skomplikowaną polifoniczną całość - w kulturę Litwy, w państwo litewskie, dostrzeżenie tego, jakie symboliczne formy z przeszłości również dzisiaj mogłyby jednoczyć Litwinów z różnych kręgów kulturalnych w jedną wspólnotę.

Szersze dzisiejsze spojrzenie powinno pomóc włączeniu tekstów w różnych językach i różnych wyznań oraz ich autorów do tradycji Litwy, do historycznej narracji litewskiej. Ceniąc piszącego po litewsku Simonasa Daukantasa, obok niego mielibyśmy - Adama Mickiewicza, który swą przynależność do narodu litewskiego podkreślał, nawet będąc na emigracji. W r. 1841 Mickiewicz pisał z Paryża do swego brata Franciszka: Może też wyrobię się na profesora bez naturalizacji, bo mi jakoś żal przestać być Litwinem urzędownie i przedzierzgać się w Francuza nie miło.10 Obok Jonasa Basanavičiusa należy dostrzec i Michała Römera. Obok Vytautasa Kavolisa, Mariji Gimbutienė – poznanego przez nich Czesława Miłosza. Postrzegać go całego, wraz z wypowiedzianym przez niego bolesnym wyznaniem: Nienawidzę Wilna. Nigdy tu więcej nie przyjadę. Wszyscy tu mnie pytają, kim jestem – Litwinem czy Polakiem. A ja jestem Litwinem i Polakiem. A tak na prawdę jestem ostatnim obywatelem Wielkiego Księstwa Litewskiego.11 Te słowa Miłosza budzą istotne pytanie: jaka będzie narracja wileńska - zniewalająca, zaprzeczająca litewską tożsamość i różnorodność poglądów, czy też pielęgnująca wolność jednostki, chroniąca różnorodność, inspirująca do dialogu różnych doświadczeń? Jest to kwestia litewskiej tradycji i relacji między teraźniejszością oraz tradycją. Otóż życie dzisiejsze, otwarte na starą tradycję Litwy, będące w stanie usłyszeć narrację pierwszej Republiki Litewskiej - Republiki Wielkiego Księstwa Litewskiego – stałoby się bardziej wolne, świadome i samodzielne. Żywe poczucie tradycji, pomogłoby zmniejszyć brak wiary w siebie, w swoją wolność i swą przyszłość kraju postkolonialnego, jego samonegację, niesamodzielność. Związek z polilogicznym przekazem przeszłości nadałby współczesnemu życiu więcej swobody i polilogiczności. Wszak, według dzisiejszych historyków, przekaz historyczny przedstawiający przeszłość jako dzieło wolnego człowieka, jako alternatywną przestrzeń, umacnia wolność społeczną. I odwrotnie, przekaz historyczny, przedstawiający przeszłość jako rzeczywistość rządzoną przez ścisłe przepisy, wpływa na rzeczywistość w sposób totalitarny i pomniejsza wolność.12

Najtrwalszy fundament starej republikańskiej narracji litewskiej stanowił Statut, który przez kilka wieków jednoczył ludzi z różnych kręgów kulturowych w jeden naród litewski. Zatwierdzał on miłość i wierność wobec własnej Republiki jako główną zasadę życia społecznego. Zgodnie ze Statutem człowiek należący do obcego narodu mógł stać się swoim i zamieszkać na Litwie jedynie za swe zasługi w Republice i tylko zaprzysięgając na wierność i życzliwość temu państwu, Wielkiemu Księstwu Litewskiemu.13 A zatem - życzliwość. Przedrukom Statutu zawsze towarzyszyły przedmowy Leona Sapiehy, które łączyły zbiór praw z republikańską koncepcją wolności, z bronionym przez Cycerona ideałem wolnej republiki - wspólnoty wolnych ludzi. Według L. Sapiehy, Litwini byli najwolniejszymi ze wszystkich narodów, albowiem władzę i wolność posiadają w swych rękach i sami za pomocą praw porządek tworzą we własnym kraju.14

Czy wierność wolności i swej Republice również dzisiaj nie mogłaby łączyć różnych mieszkańców Litwy w jedną wspólnotę? Czy droga, która pamięta tradycję kraju, nie mogłaby połączyć w solidarny naród litewski, Litwinów, Białorusinów, Polaków, Rosjan, Żydów i ludzi innych kultur? Połączyć jako spadkobierców Wielkiego Księstwa Litewskiego? Jeszcze w 1989 roku w paryskiej „Kulturze” Miłosz pisał: Dlaczego mieliby się tego bogactwa [dziedzictwa WKL] wyrzekać mówiący po polsku mieszkańcy Litwy, trudno zrozumieć. [...] Zamiast więc patrzeć na siebie jako na ubogich braci odłączonych od polskiego narodu i usiłujących przetrwać w nieprzychylnym środowisku, mają prawo odzyskania dumę gospodarzy siedzących na swoim i nawet odnosić się do tamtych znad Wisły z pewnym poczuciem wyższości. Pod warunkiem jednak, że przestaną być grupą konserwatywną i mało twórczą, że wydadzą ludzi świadomych swego dziedzictwa, które nie jest dziedzictwem Polski, ale Litwy historycznej.15 Około roku 1990 Miłosz przetłumaczył na język polski „Pieśń narodową” („Tautiška giesmė”) Vincasa Kudirki, najwyraźniej w nadziei, że po polsku hymn litewski śpiewać będą obywatele z kręgu kultury polskiej, wyrażając w ten sposób swą wierność zarówno wobec języka ojczystego, jak też wobec Litwy.16 Chciał się tak pewnie przyczynić do proponowanego przez siebie projektu Litwy przyszłości. W 1992 roku powiedział: Jak najbardziej rdzenni, wcale nie imigranci czy koloniści, Polako-Litwini (tak jak są Szwedo-Finowie), powinni wypracować swój program działania lojalnych obywateli nowego państwa.17

Jest zrozumiałe, że polityka państwa litewskiego powinna być przychylna do powstania takich programów polskich, białoruskich, rosyjskich. Politycy litewscy wierni krajowym tradycjom historycznym powinni głosić i bronić przekonania, że kultura polska, białoruska, żydowska i inne kultury lokalne stanowią cenną część dziedzictwa kulturowego Litwy, która zawsze będzie objęta troską. Z tego założenia wolna Republiki nie może zrezygnować nawet wtedy, kiedy część ludzi z tego czy innego kręgu kulturowego odmawia ściślejszego powiązania losów swych i swoich dzieci ze społecznością polityczną tego kraju, kiedy odrzucają oni proponowaną przez Miłosza możliwość wspólnej litewskiej narracji. Według twierdzenia obecnej Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, tożsamość obywatela Litwy nie jest zgodna z tożsamością Polaka na Litwie. Przywódca tej partii Waldemar Tomaszewski, zapytany, dlaczego litewscy Polacy nie mogliby kilku przedmiotów w szkole uczyć się w języku państwowym, wyjaśnił: Wola wasza - jeśli chcecie, to się uczcie. Niech się wasze dzieci uczą choćby historii angielskiej. Może pomyślnie wstąpią na studia w Cambridge, staną się obywatelami Wielkiej Brytanii.18 Tak więc wykładane dla wszystkich obywateli ogólne kursy języka litewskiego i literatury, historii Litwy przekształciłyby Polaków na Litwie w nieformalnych obywateli Litwy, zbyt mocno powiązałyby ich z litewskim państwem i kulturą, co jest dla nich nie do zaakceptowania. Za Stasysem Šalkauskisem powinniśmy się zgodzić, że i taka postawa jednostki w wolnym państwie musi być tolerowana.19 Znacznie drażliwsze i wciąż bez odpowiedzi pozostaje pytanie: jak się powinna zachować krajowa wspólnota polityczna w przypadku, kiedy koegzystencję polityczną negują nie poszczególne osoby, lecz partia, występująca w imieniu całej wspólnoty kulturowej, niechcąca tolerować w tej wspólnocie innych poglądów, innych postaw obywatelskich? Wydaje się, że Republika, żeby nie utracić swej istoty, zawsze powinna konsekwentnie bronić wolności sumienia jednostki, prawo każdego człowieka do samookreślenia bez przymusu ideologicznego lub politycznego, a jednocześnie przypominać o obowiązku przestrzegania prawa przez obywatela. Wolna Republika, aby przetrwać, w każdym przypadku starać się będzie być otwarta na ogół swej przeszłości, będzie próbowała kontynuować samodzielną krajową narrację, budującą podstawy dla wolnej egzystencji. Będzie dążyć, aby ten przekaz prędzej czy później połączył więzami solidarności i zakorzenił we wspólnej historii ojczyzny większość mieszkańców Litwy, aby funkcjonujące w społeczeństwie stereotypy historyczne zostały wypolerowane przez prądy tradycji.

____________________________________
1 Rimantas Varanauskas. „Ozolas įspėja apie Lenkijos keliamus pavojus Lietuvai“ („Ozolas ostrzega przed zagrożeniami wobec Litwy ze strony Polski “), w: www.alfa.lt, 13 04 2011.
2 Zigmas Zinkevičius. „Apie pavardžių rašymą lenkiškomis raidėmis“ („O pisowni nazwisk literami polskimi“), w: www.voruta.lt, 24 07 2011.
3 V. Landsbergis: jei lenkai nori lenkiškų pavardžių pasuose, gal jie nori būti traktuojami kaip svetimi (V. Landsbergis: jeśli Polacy chcą polskich nazwisk w paszportach, to może chcą być traktowani jako obcy), www.DELFI.lt, 03 09 2011.
4 Maja Narbutt. „Po braterstwie nie został ślad“, w: Rzeczpospolita, 26 10 2010.
5 D. Grybauskaitė: mėginama nesilaikyti nuostatos, kad mažumos turi būti lojalios valstybei (D. Grybauskaitė: próbuje się nie przestrzegania zasady, że mniejszości powinny być lojalne wobec państwa), www.DELFI.lt, 13 09 2011.
6 Bronislawas Komorowskis: „lietuviška ožka“ pas jokį vežimą neateis (Bronisław Komorowski: „litewska koza nie przyjdzie do żadnego woza), www.DELFI.lt, 08 09 2011.
7 „Mykolo Römerio autobiografija“ („Autobiografia Michała Römera“), w: Lietuvių atgimimo istorijos studijos (Studia historyczne odrodzenia litewskiego), t. 13, Michał Römer, Vilnius: Saulabrolis, 1996, s. 215.
8 Intelektualai apie Lietuvos ir Lenkijos santykius: gyvenome, gyvename ir gyvensime kartu (Intelektualiści o stosunkach litewsko-polskich), www.lrytas.lt, 11 04 2011. List otwarty podpisany przez Antanas Gailiusa, Danutė Gailienė, Irenę Vaišvilaitė, Alvydasa Jokubaitisa, Pauliusa V. Subačiusa, ks. Juliusa Sasnauskasa, Rimvydasa Petrauskasa.
9 Vytautas Kavolis. „Nužemintųjų generacija. Egzilio pasaulėjautos eskizai“ („Generacja poniżonych. Szkice w zakresie odczuwania świata na wychodźstwie“), Cleveland, 1968, s. 58.
10 Adam Mickiewicz. „Dzieła“, t. XV, Listy, d. II, opr. Stanisław Pigoń, Warszawa, „Czytelnik“, 1955, s. 391.
11 Niniejsze słowa Cz. Miłosza zostały wypowiedziane w Wilnie w 2000 roku podczas rozmowy z Ireną Veisaitė, która uprzejmie wyraziła zgodę , aby autor artykułu je opublikował.
12 Jörn Rüsen. „Istorika. Istorikos darbų rinktinė“ („Historiologia. Zbiór prac historiologicznych“), Vilnius, 2007, s. 456–457.
13 Statut Wialikaga Kniastwa Litouskaga 1588, Minsk, 1989, s. 118–119.
14 Ibidem, s. 47–48.
15 Czesław Miłosz. „O konflikcie polsko-litewskim“, in: Kultura, Paryż, 1989, Maj, s. 9.
16 Viktorija Daujotytė, Mindaugas Kvietkauskas. „Lietuviškieji Česlovo Milošo kontekstai“ („Litewskie konteksty Czesława Miłosza“), Vilnius, 2011, s. 106–111.
17 „Litwa i Polska. Ankieta Znaku“, in: Znak, Kraków, 1992, Nr. 442 (3).
18 V. Tomaševskis: Tai jūs turite šitame krašte integruotis (V. Tomaševskis: To wyście powinni integrować na tym terenie), www.lrytas.lt, 06 04 2011.
19 Stasys Šalkauskis. „Lietuvių tauta ir jos ugdymas“ („Naród litewski i jego kształtowanie“), w: Stasys Šalkauskis.
„Raštai“ („Pisma“), Vilnius, 1995, t. IV, s. 322–323.