*alt_site_homepage_image*
pl
lt en

Aktualności

RSS

Powitanie uczestników międzynarodowego okrągłego stołu „Strategiczne partnerstwo Litwy i Polski: nowe tendencje i nowe zadania“ przez ministra spraw zagranicznych Republiki Litewskiej Antanasa Valionisa

Wilno, Forum Palace, dnia 6 maja 2004 roku

Szanowni uczestnicy okrągłego stołu,

Mili goście,

Panie i panowie,

Zaledwie przed kilkoma dniami uczciliśmy członkostwo Litwy i Polski w Unii Europejskiej. Piękne i symboliczne, że to historyczne wydarzenie zbiega się z inną rocznicą naszej historii najnowszej – dziesięcioleciem Traktatu między Rzeczpospolitą Polską i Republiką Litewską o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy.

Jest to niezwykły traktat. Zaoferował nam nową filozofię dwustronnych stosunków, dotychczas niezwykły dla nas sposób rozmawiania, oparty na zasadach wzajemnego szacunku i poszukiwania porozumienia.

„Otwieramy drzwi” – zaznaczył Lech Wałęsa podpisując traktat. I rzeczywiście – po otwarciu drzwi połączyliśmy to, co historia dzieliła w ciągu dwóch stuleci.

Przypadło mi w udziale stać u źródeł tego traktatu. Byłem pierwszym ambasadorem Republiki Litewskiej, mianowanym do Warszawy, aby go realizować. Dlatego o stosunkach naszych państw nie mogę mówić obojętnie.

 Mnie, zapewne jak również Państwa, wiążą moralne zasady tego traktatu. Wierzę, że Litwa i Polska posiada swoje zobowiązania i rolę we współczesnej Europie. Chciałbym widzieć Litwę i Polskę aktywnie budujące przyszłość naszego kontynentu.

Jednak czy nie jest to tylko marzenie?

W przeddzień dziesięciolecia traktatu zarówno na Litwie, jak też w Polsce wypowiedziano niemało watpliwości dotyczących strategicznego partnerstwa naszych państw. Publicznie postawiono pytania, na które musimy odpowiedzieć:

Czy rzeczywiście Litwa nie poparła stanowiska Polski podczas negocjacji w kwestii Konstytucji Unii Europejskiej?

Czy rzeczywiście Polska odwróciła się plecami do Litwy podczas negocjacji w kwestii tranzytu przez Kaliningrad?

Dlaczego Via Baltica, Rail Baltica, budowa mostu energetycznego w Polsce nie rusza z martwego punktu?

Dlaczego Litwa dotychczas nie znajduje rozwiązania w kwestii pisowni polskich nazwisk?

Wszystkie te pytania wykazują nie słabość naszego strategicznego partnerstwa, lecz to, iż potrzebujemy nowego sposobu porozumiewania się oraz nowych instrumentów umacniania tego partnestwa. Jako członkowie Unii Europejskiej i NATO układamy swoje stosunki w innych okolicznościach. W kręgu naszej uwagi znajduje się coraz więcej interesów europejskich, euroatlantyckich. A więc zmierzając do osiągnięcia wspólnych wyników nie wystarcza jedynie politycznego wsparcia i politycznych decyzji.

W pragmatycznym świecie europejskich i eroatlantyckich interesów szybko tracimy przyjemność sąsiedzkiego obcowania. Spotykają się prezydenci, ministrowie, premierzy, więc społeczeństwo natychmiast zadaje pytanie: „A jaka z tego korzyść? Jakie są wyniki?”

Jak gdyby sąsiada należy odwiedzić jedynie na wypadek, gdy zabraknie zapałek lub soli.

Wciąż pozostajemy przy otwartych drzwiach, ale wejść i stać się gościem nie mamy odwagi. Powstrzymuje nas niepewność, nieświadomość, niektóre dotychczas nierozwiązane zagadnienia. Ale przede wszystkim - nagi pragmatyzm, wybieramy się do sąsiada „z potrzeby”.

Tymczasem mogłoby być inaczej. Litwa i Polska mogłyby przywrócić Europie już nieco zapomniane na Zachodzie formy obcowania. Czy jets to realne - oto moje pytanie do Państwa – polityków, akademików, intelektualistów.

Myślę, że musielibyśmy dążyć ku temu, aby duch sąsiedztwa przeniknął całe społeczeństwo Litwy i Polski. W ciągu dziesięciolecia umocnił się on w naszych kręgach politycznych. Szefowie państw – byli i obecni – dzwonią do siebie, odwiedzają jeden drugiego po drodze do tej lub innej stolicy świata. I czynią to nie „z potrzeby”.

Jednakże w szerokich warstwach społeczeństwa sąsiedztwo Litwy i Polski nie jest jeszcze pojęte, uświadomione. Jeszcze dzisiaj dla nas w Wilnie Warszawa znajduje się bardzo daleko, dalej niż Ryga, Talin, a nawet Moskwa. Ludzie się dziwią, gdy powiesz, że do stolicy Polski niewiele dalej, niż do pomorza Litwy.

  Symboliczne, lecz dopiero przed kilkoma dniami zaczęto burzyć zasieki z kolczastego drutu dzielące nasze państwa ponad 50 lat.

Natomiast o naszych stosunkach wciąż mówimy używając stereotypów sprzed  kilkunastu lat.

Dlatego właśnie musimy zmierzać ku temu, aby te- najczęściej psychologiczne dystanse – jak najszybciej się skróciły. Aby w następnym dziesięcioleciu byłoby rzeczą naturalną udać się na zakupy do Warszawy, pójść do teatru w Wilnie, spędzić weekend w Druskiennikach lub w Mikołajkach.

W tych dziedzinach wciąż się odczuwa opieszałość, brak szerszej wyobraźni naszych polityków i urzędników.

Oto Via Baltica – podreperujemy, poszerzymy, zaś do istotnej rekonstrukcji zabierzemy się nie wcześniej niż w latach 2014 – 2015?

Lub w kwestii nazwisk: Spodziewamy się, że czas samoistnie rozwiąże ten problem, obecnie zaś można go grzecznie przemilczeć?

We wszystkim jest oczywisty pragmatyczny interes.

Czy możemy o tym mówić nie w czasie przyszłym, lecz w teraźniejszym?

Na przykład: zakończmy budowę Via Baltica i Rail Baltica do 2010 roku.

Zaprojektujmy i zbudujmy magistralę, która połączyłaby Wilno z Warszawą w nowoczesne dwumiasto „Nowej Europy”.

Zmieńmy ustawy, jeśli otwierają one drogę do naszego alfabetu z europejską czcionką.

Zachowajmy szkoły narodowe, jeżeli są chętni w nich się uczyć.

Brzmi to bezpodstawnie i świętokradczo?

Lecz zastanówmy się, jak świętokradczo niegdyś musiała zabrzmieć wieść o ślubie Jagiełły z Jadwigą. Wierzę, że jest to nie jedyna „świętokradcza” decyzja naszych narodów w ciągu ponad czterech stuleci wspólnych dziejów.

Członkostwo w Unii Europejskiej przyśpieszy rozwój ekonomicznych i handlowych kontaktów Litwy i Polski. Lecz duch sąsiedztwa możemy stworzyć wyłącznie my sami. I możemy to osiągnąć nie wtłaczając siebie w surowe ramy pragmatyzmu.

Pozwólmy sobie na nieco irracjonalne postępowanie. Zostańmy prawdziwymi sąsiadami.

W przeciwnym razie możemy nadal tkwić przy otwartych drzwiach. Członkostwo w Unii Europejskiej nie łączy nas automatycznie w jedną rodzinę. Dla Brukseli zapewne nie jest ważne, w ciągu ilu godzin pokonujemy odległość do siebie oraz jakimi znakami są pisane nasze nazwiska.

Dla nas natomiast jest ważna każda godzina, każdy przecinek. I byłoby smutno, gdyby już nie było ważne.

„Nie moja sprawa”- to również jedna z form sąsiedzkiego współżycia. Dzisiaj, niestety, niebezpiecznie przenika ona do stosunków naszych państw. Rzekomo „Macie problemy? Rozwiązujcie je sami. Interesuje nas jedynie to, co dla nas korzystne”.

Ta droga pragmatycznego odgraniczania się prowadzi donikąd. Na Litwie niekiedy rozlegają się propozycje, aby „zapomnieć” Polskę. Rzeczywiście – nasz handel z Europą Północną stanowi 20 procent, z Polską – zaledwie cztery. Czasami trudno wytłumaczyć, dlaczego łatwiej handlować drogą morską, niż lądową.

Ponadto, staje się już tradycją, że przed szczytem Unii Europejskiej spotykają sie trzy kraje bałtyckie i trzy kraje Północy. A gdzie jest Polska? Dlaczego w Warszawie Wilno przegrywa z Pragą, z Madrytem – nawet jeżeli posiadamy dwustronne instytucje na najwyższym szczeblu?

Sąsiedztwo uwięzione w politycznych deklaracjach nie może być trwałe. Dzisiaj musielibyśmy dyskutować, w jaki sposób go uwolnić, jak umacniać sąsiedzki dialog naszych społeczeństw, jak szerzyć codzienne kontakty przedsiębiorców, intelektualistów, akademików, młodzieży, rozwijać regionalną współpracę przygraniczną Litwy i Polski. Politycy powinni odczuwać wolę wyborców oraz chęć umacniania kontaktów Litwy z Polską.

Wobec tego chciałbym wnieść następujące zadania   naszego strategicznego partnerstwa:

Po pierwsze – umacniać znaczenie Litwy dla Polski. Ośmieliłbym się twierdzić, że w tej dziedzinie jest jeszcze wiele do zrobienia. Im silniejsza będzie gospodarka Litwy, im szersza będzie jej sieć kontaktów w Europie Północnej i w całej Unii Europejskiej, tym bardziej będzie ona potrzebna dla Polski.

Tymczasem polityczne wsparcie Polski, rozwój kontaktów instytucjonalnych, gospodarczych, infrastruktury umacnia i będzie umacniać Litwę w polityce regionalnej i europejskiej.

Po drugie – powinna wzrastać rola Polski w regionie Morza Bałtyckiego. Zbliżające się przewodnictwo Radzie Państw Morza Bałtyckiego przypomina, że Polska jest państwem Morza Bałtyckiego. Chciałoby się, aby świadomość tego szerzyła się zarówno w regionie, jak również w Polsce. Współpraca z Litwą powinna prowadzić ku szerszym wymiarom Bałtyku i Północnego Bałtyku, uaktywnić udział Niemiec w inicjatywach regionalnych.

Powinniśmy zwrócić również uwagę na gospodarczą i społeczną sytuację regionów pogranicza od Alytusu do Gdańska, przyjrzeć się temu, co możemy uczynić wspólnie, korzystając z funduszy lokalnych i europejskich.

Po trzecie – Litwa i Polska musiałyby wzbogacić Unię Europejską swoją filozofią „irracjonalnego pragmatyzmu”. Ewentualne członkostwo Ukrainy i Białorusi w Unii Europejskiej, udział obwodu kaliningradzkiego w przestrzeni Unii Europejskiej – dlaczego by nie? To, co dzisiaj w Brukseli razi ucho, jutro może stać się lejtmotywem polityki europejskiej.

Swoje doświadczenie nabyte podczas układania wzajemnych stosunków możemy dzisiaj zaoferować Unii Europejskiej nawiązującej obecnie kontakty z „nowymi” sąsiadami. Jak twierdził Jerzy Giedroyć, łączy nas z nimi historyczna i moralna odpowiedzialność. O tym również nie wolno zapominać.

Po czwarte - musimy chronić wspólne wartości europejskie, umacniać oddziaływanie Unii Europejskiej na sytuację w regionie i na świecie. Szanując więź transatlantycką, Unia Europejska szybciej stanie sie potęgą świata, zaś szerząc przyjazne i konstruktywne stosunki z Rosją, szybciej zapewni pokój i stabilność w Europie. Dzisiaj Litwa i Polska są w wirze tych wydarzeń. Powinniśmy dopiąć, aby nasza opinia była słyszalna oraz aby wywierała wpływ.

Panie i panowie!

Centrum regionalnej grawitacji - centrum samoistnej, ukształtowanej przez wieki kultury politycznej – oto ku czemu należałoby skierować wysiłki Litwy i Polski. W historii jeden już to osiągnęliśmy, lecz nie potrafiliśmy uchronić.

Dzisiaj mamy możliwość rozpoczęcia od nowa. Rozpocząć musielibyśmy od siebie. Po dokonaniu kroku w kierunku politycznego partnerstwa, po roztopieniu lodów nieufności musielibyśmy aktywnie włączyć do sąsiedzkiego dialogu szerokie warstwy społeczne.

W tym kontekście nasze spotkanie jest wyjątkowe. Jeszcze raz dziękuję organizatorom za ideę dyskusji. Życzę, abyśmy ją kontynuowali w twórczej atmosferze sąsiedztwa. Abyśmy odważnie weszli przez drzwi, które przed dziesięcioma laty otworzyli sygnatariusze Traktatu między Litwą i Polską o kontekście przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy.

Dziękuję za uwagę.

(Tłumaczenie nieoficjalne)