Przemówienie Ministra Spraw Zagranicznych Litwy Pana Vygaudasa Ušackasa na Uniwersytecie Jagiellońskim w dniu 21 kwietnia 2009 roku „Ze wspólną historią do wspólnej przyszłości “
Przemówienie Ministra Spraw Zagranicznych Litwy Pana Vygaudasa Ušackasa
na Uniwersytecie Jagiellońskim w dniu 21 kwietnia 2009 roku
„Ze wspólną historią do wspólnej przyszłości “
Magnificencjo,
Szanowni Państwo,
Drodzy Studenci,
Przybywam z tegorocznej europejskiej stolicy kultury Wilna z pozdrowieniami dla Państwa, przedstawicieli społeczności polskiej stolicy kultury. Dziękuję za umożliwienie mi wygłoszenia mowy w tak wspaniałej zabytkowej auli, którą zdobią portrety Kazimierza Wielkiego, św. Jadwigi, Jagiełły, Jana Pawła II i wielu innych zasłużonych zarówno dla Polaków, jak i Litwinów osobistości.
Tak się stało, że Litwin będąc w Polsce, a Polak na Litwie zawsze ma poczucie jakby w pewnym sensie był u siebie w domu. Teraz i ja, stojąc przed Państwem w auli słynnego uniwersytetu, czuję się wzruszony spoglądając na portrety ludzi, o których czytałem w szkolnych podręcznikach historii Litwy. Przypominam sobie także czas pisania pracy magisterskiej na temat teorii demokratycznych Tomasza Jeffersona – wówczas przyjechałem na Państwa Uniwersytet, by skopiować jego pisma. Zarówno wtedy, jak i dzisiaj czuję w tych ścianach powiew akademickiej wolności, niepoddającej się biegowi lat.
Najprawdopodobniej nie zasłynę z oryginalności mówiąc o wyjątkowym znaczeniu Uniwersytetu Jagiellońskiego dla kultury i historii nie tylko Polski, ale także Litwy. Gdybyśmy przeglądali akta imatrykulacyjne i inne archiwa tej uczelni, to znaleźlibyśmy w nich nazwiska wielu znanych polityków i duchownych pochodzących z Wielkiego Księstwa Litewskiego, między innymi prekursorów piśmiennictwa litewskiego Abrahama Kulwiecia i Stanisława Rapalionisa, a także innych zasłużonych dla Litwy działaczy.
Uniwersytet Jagielloński może być nazywany uniwersytetem litewsko–polskim ze względu na to, że jego patronem jest król Jagiełło, a drugim z kolei rektorem uczelni był Jan Wajdut, wnuk księcia Kiejstuta; poza tym, nie należy zapominać o roli, jaką odegrała ta Alma Mater w procesie edukacji Litwinów. Jak wynika z ustaleń historyków, do założenia w Wilnie w roku 1579 uczelni, na uniwersytecie w Krakowie studiowało około siedmiuset studentów z Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Mam nadzieję, że nie popełniam błędu nazywając Kraków stolicą kultury współczesnej Polski. Przemawianie w tym miejscu jest szczególnie zobowiązujące. Odczuwam ogromną odpowiedzialność występując przed tak zacnym audytorium. Z drugiej strony samo miasto, a także jego serce naukowo-akademickie, czyli Uniwersytet Jagielloński, do głębi są przesiąknięte duchem kulturalno-naukowym – co zobowiązuje do mówienia w określonej konwencji konceptualnej, a jednocześnie umożliwia spojrzenie na pewne sprawy w sposób bardziej swobodny i kreatywny.
Mając na uwadze głębokie więzi, które łączą Uniwersytet Jagielloński z Litwą, i wiedząc o potrzebie utworzenia na uczelni Litewskiego Ośrodka Studiów, uważam za celowe powstanie w ramach współpracy ze społecznością akademicką Litwy takiego centrum, w którym naukowcy z obu krajów prowadziliby badania nad litewską historią i kulturą.
LEKCJE HISTORII
W tym roku, jak wiadomo, na Litwie odbywają się obchody milenijne – przez minione tysiąclecie stosunki i współpraca Litwy z Polską odgrywały szczególną rolę. Dużo czasu zajęłoby samo wymienianie związanych z historią naszych narodów faktów, bitew, umów oraz wydarzeń godnych chwały lub takich, z których nie jesteśmy dumni.
Mówi się, że doświadczenia historyczne mogą być pouczające. Ze wspólnej historii naszych krajów rzeczywiście można wiele się nauczyć – w tej historii da się odkryć znaki, które można rozpoznać i w dzisiejszych czasach, obserwując otaczające nas postępowanie lub sposób myślenia. Jednak przede wszystkim musimy mieć chęć do wyciągania wniosków z historii.
Podzielam poglądy znanego Polaka i zasłużonego dla Polski oraz Europy polityka Wladysława Bartoszewskiego, zdaniem którego nie należy oddawać historii w ręce polityków i ludzi nieodpowiedzialnych, bo ich działania mogą doprowadzić do negatywnych następstw. Dlatego Litwini i Polacy powinni w sposób odpowiedzialny obchodzić się ze wspólnym dziedzictwem historycznym i kulturowym, z dziedzictwem zajmującym unikatowe miejsce w Europie i na świecie. Moim zdaniem, najważniejszym zadaniem jest wyszukiwanie w historii naszych stosunków takich elementów, które są pozytywne i jednoczące oraz mogą być uważane za podstawę do objaśniania zjawisk współczesnych. Jednak nie należy też uciekać od mówienia o sprawach trudnych, które miały miejsce w naszej historii.
Powstaje pytanie – czego nas uczy wspólna historia?
Przede wszystkim stania ramię w ramię w trudnych dla naszych narodów chwilach, inaczej mówiąc, solidarności – użyjmy w tym miejscu słynnego hasła rewolucji francuskiej. Prezydent Litwy Valdas Adamkus, przemawiając na tym uniwersytecie w 2000 roku, powiedział: „W decydujących chwilach historycznych Litwa miała oparcie w Polsce, a Polska niejednokrotnie potrzebowała pomocy Litwy. Unie, zawarte na początku w Krewie, a później w Lublinie, przyczyniły się do zachowania naszej suwerenności na pełnym napięć europejskim polu geolitycznym“.
Najbardziej dobitnym przykładem naszej solidarności jest Bitwa pod Grunwaldem, w której połączone siły Litwinów i Polaków, przy udziale przedstawicieli innych narodów, pod wspólnym dowództwem Jagiełły i Witolda, pokonały rycerzy Zakonu Krzyżackiego. W przyszłym roku odbędą się obchody upamiętniające 600-letnią rocznicę jednej z najbardziej spektakularnych bitew w Europie Średniowiecznej, co zobowiązuje nas do prowadzenia wspólnych prac przygotowawczych do uroczystości poświęconych temu historycznemu na skalę europejską wydarzeniu.
Unia Lubelska (rok 1569) nie miała w Europie podobnego sobie tworu. Jak wiadomo, w tym roku powstał dobrowolny, wielonarodowy i wielokulturowy związek, czyli jedno z największych państw europejskich – Rzeczpospolita Obojga Narodów. Nie bez powodu papież Jan Paweł II (Drugi), który należał do akademickiej społeczności Uniwersytetu Jagiellońskiego, w roku 2003 w Rzymie wypowiedział słynną myśl: „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej“, tym samym podkreślając symboliczne znaczenie Unii Lubelskiej dla integracji europejskiej.
Przez długie lata na Litwie Konstytucja 3 Maja była odbierana negatywnie ze względu na to, że z tekstu tego dokumentu jakby „zniknęło” Wielkie Księstwo Litewskie. Co prawda, zarówno na Litwie, jak i w Polsce wielu zapomniało o tym, że 20 października tegoż 1791 roku została uchwalona Wykładnia Konstytucji, czyli „Akt Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów”, w którym jednoznacznie mówi się o dualistycznym charakterze państwa i o prawach Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Konstytucja 3 Maja 1791 roku jest pierwszą pisaną konstytucją w Europie, drugą (po Stanach Zjednoczonych Ameryki) na świecie – to znaczy, że wspólnie przyczyniliśmy się do rozwoju współczesnej myśli politycznej i konstytucyjnej w Europie. Ten fakt nie budzi zdziwienia – Litwa ma, jak wiadomo, bogate tradycje związane z kodeksami prawnymi zwanymi Statutami Litewskimi, a pierwszy rektor Państwa Uczelni, Stanisław z Skarbimierza, w odległym XV wieku napisał dzieło pod tytułem “O wojnie sprawiedliwej”, które w naszych czasach jest uważane za jedną z pierwszych na świecie rozpraw z zakresu prawa międzynarodowego publicznego. To świadczy o tym, że po wyzwoleniu się z „historycznych niepamięci”, mamy prawo do szczycenia się naszym wspólnym wkładem do skarbca prawa europejskiego.
Cieszy fakt, że zarówno w Polsce, jak i na Litwie unia polsko-litewska zaczyna być postrzegana jako obopólnie korzystne dzieło. Na Litwie coraz mniej jest osób przekonanych o tym, że „Jagiełło był zdrajcą Litwy”, a unia z Polską nie dała krajowi nic dobrego poza tym, że przyczyniła się do procesów wynaradawiania i polonizacji oraz utraty państwowości. Z drugiej strony, w Polsce coraz bardziej dostrzega się znaczenie Wielkiego Księstwa Litewskiego dla rozwoju Korony Polskiej. Dzisiaj my, Litwini, możemy być dumni z tego, że daliśmy naszej sąsiadce Polsce jednego z najlepszych jej królów – Litwina Jagiełłę.
W roku bieżącym po raz pierwszy zostaną zorganizowane wspólne obchody 440. rocznicy Unii Lubelskiej. Po raz kolejny z rzędu zostanie upamiętniona rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Wspólne uroczystości z okazji Dnia Konstytucji są dobrym przykładem współpracy historyków i polityków obu państw.
Rozbiory Rzeczypospolitej Obojga Narodów pod koniec XVIII wieku oraz utrata wolności nie stłumiły właściwego naszym narodom poczucia swobody i sprawiedliwości. Powstania Polaków i Litwinów w latach 1831 i 1863 dobitnie świadczą o waleczności obu narodów. W tych walkach narodziło się słynne hasło „Za naszą i waszą wolność”, które po raz kolejny zostało przywrócone do życia pod koniec XX wieku, kiedy udzielaliśmy sobie wsparcia w naszej walce o niepodległość państwa i jego demokratyczny byt.
Powstanie Listopadowe dało Litwinom i Polakom własną Joannę d‘Arc, to znaczy Emilię Plater, która mówiła: „Duszę oddałam Bogu, a życie – Ojczyźnie” - dla niej tą ojczyzną była Rzeczpospolita Obojga Narodów. Swoją postawą Emilia Plater przypomina Adama Mickiewicza, wielkiego poetę obu narodów, który w swoim sercu jednakowo miłował Polskę i Litwę; chociaż mówił i pisał po polsku, to jeden z najwspanialszych swoich utworów rozpoczął przecież pełnymi wzruszenia słowami: „Litwo! Ojczyzno moja! Ty jesteś jak zdrowie, Ile cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, Kto cię stracił”.
Chciałbym podkreślić, że powstania listopadowe i styczniowe były wspólnym zrywem wolnościowym, jednak po ich stłumieniu nas czekała jeszcze długa walka o wolność.
Panie i Panowie,
Litwini i Polacy doświadczyli w swojej historii wielu okropności. Nie należy zapominać, że z powodu konfliktu między naszymi państwami w okresie międzywojennym XX wieku oraz wskutek okupacji nazistowskiej i sowieckiej przez długi czas funkcjonowaliśmy w cieniu historii, która najpierw była dostosowana do użytku ideologii nacjonalistycznej, a później - komunistycznej.
Moim zdaniem, dokonując oceny naszej historii i dążąc do wspólnego zrozumienia, można i należy pójść jeszcze dalej i ocenić dramatyczne okresy w stosunkach międzypaństwowych. Najlepszym sposobem na to jest rozmowa, czym między innymi zajmują się historycy obu krajów, a także interpretacja tak zwanych „trudnych” spraw, by – rezygnując z prób upolityczniania skomplikowanych momentów historycznych – można było wspólnie podjąć dzieło budowania przyszłości w oparciu o uniwersalne wartości demokratyczne i godną chwały tradycję solidarności, wywodzącą się z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów.
Wszyscy dobrze wiemy, że w okresie międzywojennym sprawa Wilna i Wileńszczyzny stanowiła główny powód konfliktu między Litwą i Polską. Warto tylko zauważyć, jak w krótkim czasie dwa narody, które przez cztery stulecia żyły w jednej wspólnocie państwowej, stały się wrogami. Siły zewnętrzne odegrały w tym procesie znaczną rolę.
Michal Römer, słynny litewski intelektualista i naukowiec okresu międzywojennego, przedstawiciel znanego na Litwie i w Polsce rodu, w swoim liście do marszałka Józefa Piłsudskiego napisał: „Wilno jest nie tylko stolicą Litwy, ono też jest jej dramatem. A dla Polski, która dokonuje przyłączenia Wilna jako swojej cząstki narodowej, Wilno nie jest stolicą. Wilno dla niej jest tym, czym Lublin lub Poznań”.
Te słowa Michała Römera są najlepszą ilustracją dramatu, który przeżywało państwo litewskie po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Chcę zauważyć, że sam Józef Piłsudski bardzo dobrze rozumiał ból odczuwany przez Litwinów po utracie Wilna. Podczas wystąpienia w Wilnie 20 kwietnia 1922 roku mówił przecież: „Dzisiaj, w wielkim dniu polskiego triumfu, nie mogę nie wyciągnąć ręki przez rozdzielający nas kordon do tych w Kownie, dla których najprawdopodobniej dzień naszego zwycięstwa jest dniem klęski i żałoby”.
Zajęcie w 1920 roku Wilna i Wileńszczyzny faktycznie na dziesięciolecia padło ciemną smugą na nasze stosunki międzypaństwowe. Historii nie da się zmienić, dlatego dzisiaj można tylko domniemywać, jak potoczyłyby się dalsze losy naszych krajów, tego regionu i całej Europy, gdyby w latach 1918-1920 Litwini i Polacy doszli do pokojowego porozumienia.
Należy przemyśleć tę lekcję wileńską, a w przyszłości nie powtarzać jej błędów, czyli nie używać języka przemocy i ultimatum. Przy okazji poruszania tych kwestii na państwa uniwersytecie nie mogę nie wspomnieć o wychowanku tej Uczelni Józefie Albinie Herbaczewskim, na którego grób mam zamiar udać po naszym spotkaniu. Ten znany litewski pisarz i działacz, który urodził się z Litwinki i Polaka, jednoznacznie opowiadając się za niepodległością Litwy, równocześnie był zwolennikiem jej unii z Polską. „Historyczną misją Polaków na Litwie jest, moim zdaniem, nie sprawowanie rządów nad Litwinami i Białorusinami, a udzielanie pomocy tym narodom“. „Tolerancja między narodami – taki jest wspólny cel najlepszych mężów stanu Europy...“. Józef Albin Herbaczewski najprawdopodobniej uważał siebie za człowieka, którego zadaniem było pogodzenie obu narodów.
Warto podkreślić, że obecne relacje naszych narodów często znajdują się pod wpływem stereotypów wywodzących się z początku XX wieku, takich jak przeciwstawianie tego co polskie, temu co litewskie i odwrotnie. Czasami ma się wrażenie, iż stosunki między naszymi krajami i narodami są oparte nie na konieczności współpracy międzypaństwowej Litwy i Polski, ale zostały zredukowane do rozstrzygania problemów Puńska/Sejn lub Sołecznik.
Nie ma wątpliwości, iż są sprawy dotyczące zamieszkałych w tych miejscowościach Litwinów i Polaków, które muszą być rozstrzygane w sposób odpowiedzialny i spokojny. Jednak spróbujmy nabrać dystansu do wąskich stereotypów i zobaczmy łączącą nasze narody wspólnotę – w tym miejscu pomocny może być jeden epizod z życia mojej rodziny. Pewnego razu gościłem u siebie na Litwie przyjaciela Polaka, z którym pojechałem do mojego świetnie mówiącego po polsku dziadka Adama, należącego do starej rodziny ziemiańskiej. Pod koniec rozmowy obaj się rozpłakali, a mój przyjaciel powiedział, że po raz pierwszy podróżując po Litwie spotkał prawdziwego Polaka. Mój dziadek należał do tak zwanej szlachty litewskiej (był Starolitwinem). On reprezentował Litwę wielojęzyczną, wielonarodową i wielowyznaniową, która zbudowała Wilno i która rozumiała litewskość według jasno określonych kryteriów, takich jak wiara w wolność, kierowanie się statutami, uznawanie unii litewsko–polskiej. Ten epizod świadczy o tym, że nie wolno przywłaszczać sobie historii Litwy, tak samo, jak i historii Polski.
Po 1918 roku, w którym powstały dwa narodowe państwa: Polska i Litwa, na podstawie dawnej tradycji szlacheckiej, która wywodziła się z czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego, ukształtowały się dwie różne, chociaż bardzo sobie bliskie, świadomości narodowe – czasami granica między nimi dzieliła nawet rodziny, na przykład rodzinę Narutowiczów, szlachciców ze Żmudzi: Gabriel Narutowicz został pierwszym prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej, a Stanisław Narutowicz w 1918 roku podpisał Akt Niepodległości Litwy.
Szanowni Państwo,
Drodzy Studenci,
W tym roku przypada siedemdziesiąta rocznica rozpoczęcia Drugiej Wojny Światowej. Na Litwie odbędą się obchody poświęcone 70-leciu internowania polskich żołnierzy i oficerów w naszym kraju. Około 14 tysięcy polskich wojskowych we wrześniu 1939 roku, gdy linia frontu przesuwała się na wschód, przedostało się na Litwę, która im udzieliła przyjacielskiego schronienia. A warto pamiętać, że jeszcze tuż przed tym wydarzeniem nasze państwa były nastawione do sobie bardzo wrogo. Dzięki internowaniu na Litwie tych polskich żołnierzy i oficerów ominął los, jaki spotkał ich współobywateli w Katyniu.
Wydarzenia bliższe naszym czasom również noszą znamiona wspólności i solidarności w walce o wolność: w tym miejscu należy wspomnieć o litewskiej partyzantce, która trwała najdłużej w naszym regionie, o współpracy litewskich i polskich partyzantów oraz o wielu innych przełomowych momentach historycznych.
Iskra wolności, wykrzesana przez Lecha Wałęsę, z łatwością wznieciła ogień także na Litwie, bo ognisko było już przygotowane. „Solidarność” stała się przykładem i bodźcem do powołania na Litwie ruchu o nazwie „Sąjudis”. W tamtych czasach Polska była dla Litwinów oknem, chociaż niewielkim, do wolnego świata. Szersze horyzonty otwierały przed nami nawet ocenzurowane audycje polskiego radia i telewizji, prasa i książki. W latach 1988-1989 „Solidarność” udzieliła „Sąjudisowi” bezcennej pomocy, o której nie zapomnimy. Wsparcie Polaków dla niepodległości Litwy i powiew polskich flag pod litewskim parlamentem 13 stycznia 1991 roku - to kolejny przykład wspólnej walki naszych narodów o wolność.
„Solidarność” znacznie wyprzedziła „Sąjudis” w czasie, ale litewski ruch niepodległościowy powstawał w dużo trudniejszych warunkach, bo w okupowanym kraju. Jestem przekonany, że pan Wałęsa i jego zwolennicy bardzo dobrze rozumieli znaczenie pracy wyzwoleńczej prowadzonej wewnątrz ZSRR przez litewski „Sąjudis”. Litwini od wewnątrz rozbierali fundamenty twierdzy, spod wpływów której próbowali wydostać się Polacy.
W podobny sposób zachowywała się Polska po swoim przystąpieniu do NATO, gdy Litwa ubiegała się o członkostwo w tej organizacji – wówczas Warszawa starannie reprezentowała interesy Wilna.
Może zabrzmi to paradoksalnie, ale silna Litwa zawsze była podstawą silnej Polski. Używając terminologii z teorii stosunków międzynarodowych można stwierdzić, że oba kraje działały na zasadzie równowagi mocy, czyli posiadanie silnego sąsiada było uważane za zaletę. Gdy taki sąsiad znikał, pojawiało się zagrożenie ze strony wielkich mocarstw.
KOMPLEKSY NASZYCH CZASÓW
Po dokonaniu przeglądu naszej wspólnej przeszłości, obfitującej w wydarzenia historyczne i przejawy solidarności, należy stwierdzić, że dzisiaj Polacy o Litwinach mają znikomą wiedzę. Taki stan rzeczy można tłumaczyć próżnią, która powstała w czasach sowieckich - wówczas dla większości Polaków sąsiadem na wschodzie był odgrodzony od świata Związek Sowiecki, a nie Litwa.
Turyści z Polski, którzy obecnie odwiedzają Litwę, najczęściej zwiedzają określone „wysepki” w Wilnie, na przykład cmentarz na Rossie, Ostrą Bramę; nie omijają także Zamku w Trokach lub domów zdrojowych w Druskiennikach. Tymczasem inne miejscowości, bardzo interesujące z punktu widzenia historii Litwy i jej dzisiejszych realiów, nie znajdują się na trasie turystycznej Polaków. Z drugiej strony należy przyznać, że dla wielu Litwinów Polska również jest wyłącznie krajem tranzytowym, leżącym na drodze do innych państw i miast Europy Zachodniej.
Tak unikatowe i majestatyczne wspólne dziedzictwo naszych narodów winno napawać dumą, a nie być powodem do uciekania od niego.
Ostatnio coraz intensywniej współpracuje młodzież - został powołany Fundusz Wymiany Młodzieży. Jednak czasami nie mamy poczucia łączącej nas wspólnoty.
Moim zdaniem, wszyscy musimy czuć się odpowiedzialni za taki stan rzeczy – zarówno Polacy, jak i Litwini. Powstaje pytanie – co należałoby i co można zrobić, by doprowadzić do zmiany obecnej sytuacji?
Wartości, które łączą narody, nie mogą być tworzone odgórnie, w sposób administracyjny. Polityczna współpraca Polaków i Litwinów wyprzedza współpracę kulturalną, chociaż politycy też mają wiele zadań do wykonania. To właśnie współpraca gospodarczo-kulturalna oraz bezpośrednie kontakty międzyludzkie umożliwiłyby stworzenie między Litwinami i Polakami bardziej namacalnej wspólnoty.
Udowodniliśmy, że o wolność potrafimy walczyć. Teraz należy odpowiedzieć na nowe trudne pytanie – czy, jako wolni ludzie, budzimy zainteresowanie wzajemnie i naszych partnerów w Unii Europejskiej oraz NATO, czy jesteśmy sobie potrzebni?
Czy jesteśmy przygotowani do zaprezentowania naszych bogatych wspólnych tradycji historycznych i ustrojowych w Brukseli lub Parlamencie Europejskim, a także czy potrafimy je wykorzystać we właściwy sposób? Przecież te tradycje mogłyby się stać bezcenną wizytówką naszych krajów na scenie współczesnej Europy.
Jako wnuk przedstawiciela szlachty litewskiej chcę powiedzieć, że stosunki litewsko - polskie nie mogą być zredukowane do relacji instytucjonalnych, do haseł i zasad gry politycznej. Niezbędna jest „dyplomacja ludowa”. To zwykli ludzie, ich kontakty i działania oraz dokonania artystyczne przesądzą o naszych stosunkach w przyszłości.
Każdy naród jest żywy poprzez dzieła swojej kultury, dlatego niewystarczające zainteresowanie współczesnymi osiągnięciami kulturalnymi Polaków i Litwinów oraz brak ich promocji oznacza, że my, politycy, wykonujemy tylko połowę - a może nawet mniejszą część - należącej do nas pracy. Żyjemy w świecie wspomnień i nie budujemy trwalszych podwalin pod przyszłą wspólnotę kulturową, z drugiej strony, może działamy niewystarczająco prężnie. W dziedzinie kultury dotychczas rządzi nami nabyta przez wieki wiedza i światopogląd. Kieruje nami siła świadomości określonego nawyku kulturowego. Ta siła nie ma charakteru politycznego, ale - bez wątpienia – ma ona wpływ na politykę.
Wiem, że premierzy Litwy i Polski porozumieli się w sprawie powołania Litewsko – Polskiego Forum Intelektualistów z udziałem najwybitniejszych przedstawicieli i przedstawicielek naszych krajów, którego zadaniem będzie wspieranie polityków w ich pracach nad wizją współpracy międzypaństwowej oraz poszukiwaniem najlepszych sposobów jej realizacji w celu większego zbliżenia naszych narodów.
Mówi się, że historia jest tworzona przez konkretnych ludzi. Jeszcze niedawno Litwa nie organizowała obchodów dnia Konstytucji 3 Maja i „Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów”, czyli jej aktu uzupełniającego z dnia 20 października, w którym między innymi mówi się o rotacyjnej prezydencji w podstawowych instytucjach państwowych - „prezydencja koleją będzie raz przy Litwie, drugi przy Koronie w równym wymiarze czasowym”. Wracając do forum intelektualistów, można zaproponować, by ono co roku obradowało według rotacji raz w Wilnie, raz w Krakowie lub w innych miastach Litwy i Polski.
Drodzy Mieszkańcy Krakowa,
W swoim wystąpieniu najwięcej uwagi poświęciłem ocenie stosunków polsko-litewskich w kontekście historycznym. Jednak nie mogę pominąć kwestii największych wyzwań, jakie stoją przed Litwą i Polską.
Mówiąc żartobliwie, jeżeli spojrzymy na realia dzisiejszej unii, czyli Unii Europejskiej, przez pryzmat rotacji stolic, o czym mówiłem wcześniej, to daty prezydencji Litwy i Polski w Unii Europejskiej – a jak wiadomo, polska prezydencja przypada na rok 2011, a litewska – na rok 2013 – będą dobrym sprawdzianem litewsko-polskiej rotacyjności (jak wiadomo, Wilno po dwóch latach polskiej prezydencji przejmie od Warszawy sztafetę i będzie mogło kontynuować rozpoczęte już prace).
Poza tym w roku 2011, gdy Polska będzie przewodniczyła Unii Europejskiej, Litwa zostanie przewodniczącą Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, a to oznacza, że jeżeli istnieje coś takiego, jak ster europejski, to wówczas będzie się on znajdował w rękach Litwy i Polski.
Jutro w Warszawie swemu przyjacielowi, ministrowi spraw zagranicznych Polski Radosławowi Sikorskiemu, zaproponuję wspólne opracowanie pierwszoplanowych zadań na czas prezydencji w UE i OBWE, mających na celu kontynuowanie europejskiego kursu, opartego na zasadach demokracji, solidarności i poszanowania pragnień jednostki.
Pragnę, by Litwa i Polska w trakcie przewodniczenia Unii Europejskiej wzajemnie się wspierały i wspólnie pracowały nad priorytetowymi kwestiami własnych prezydencji, które byłyby ważne także dla innych państw członkowskich.
Mam nadzieję, że Litwa i Polska podejmą wspólne działania w Sojuszu Euroatlantyckim na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa naszym krajom. W centrum naszej uwagi stale muszą się znajdować kwestie dotyczące wzmacniania wspólnej obronności oraz zwiększania stopnia ochrony nowych członków NATO, tym samym w sposób czynny wesprzemy szczególnie ważne operacje wojenne prowadzone przez siły sojusznicze, między innymi w Afganistanie.
Ostatnio dużo mówi się na temat bezpieczeństwa energetycznego. Litwini i Polacy muszą solidarnie zabiegać o to, by Unia Europejska opracowała wspólną politykę bezpieczeństwa energetycznego, by Litwa i Polska zostały połączone mostem energetycznym i byśmy zrealizowali projekt budowy nowej elektrowni atomowej w Ignalinie.
Jako minister, dla którego jednym z podstawowych priorytetów współczesnej polityki zagranicznej jest dyplomacja gospodarcza i proinwestycyjna, oczekuję wzrostu wielkości naszych wzajemnych inwestycji i obrotów handlowych do poziomu uważanego za godny w wymianie gospodarczej krajów sąsiadujących. Jestem zadowolony z tego, że inwestycja PKN Orlen w Możejkach jest, jak wiadomo, największą polską inwestycją zagraniczną; z kolei inwestycja litewskiej firmy Sanitas w polskiej spółce Jelfa jest największą inwestycją zagraniczną kapitału litewskiego. Wspomniane inwestycje są realnymi owocami naszego partnerstwa strategicznego, w związku z czym mamy nadzieję, że te inwestycje pozostaną drogowskazem dla biznesu na jego drodze do zajęcia pozycji lidera regionalnego.
Na zakończenie jeszcze kilka słów o teraźniejszości i przyszłości stosunków litewsko – polskich.
Nasze stosunki mogą być określane mianem najlepszych w historii ostatnich kilkuset lat, mogą także posłużyć jako przykład dla innych państw Europy. Stosunki te określane są mianem partnerstwa strategicznego, które przejawia się w powoływaniu i działaniu wspólnych instytucji parlamentarnych, prezydenckich lub międzyrządowych. Ale naszym największym osiągnięciem jest realizacja celów związanych z członkostwem w Unii Europejskiej i NATO.
Istnieje konieczność wyeksponowania naszych stosunków międzypaństwowych, nazywanych strategicznymi, by w innych krajach europejskich były one zauważalne i widzialne. Gdy mówimy o teraźniejszości lub przyszłości, winniśmy być świadomi potrzeby ścisłych relacji litewsko-polskich, które w jednakowym stopniu są niezbędne dla obu państw, a nie tylko dla Litwy, oraz być przygotowani na ich przedstawianie.
W tym roku w Warszawie podczas uroczystości poświęconych dniu 11 Marca Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Bronisław Komorowski powiedział: „Litwa i Polska w tym samym czasie traciły wolność i w tym samym czasie ją odzyskiwały”. Więc jeszcze raz wyciągnijmy wnioski z historii i zróbmy wszystko, byśmy już nigdy nie musieli najpierw tracić, a później odzyskiwać wolności. Nie mam wątpliwości, że młoda przyszłość naszych krajów, którą, jak się wydaję, można zobaczyć w ławach uniwersytetów Litwy i Polski, między innymi w tym historycznym audytorium Uniwersytetu Jagiellońskiego, nie będzie powtarzała błędów historycznych, a w nowej Unii Europejskiej będzie się kierowała dobrym duchem solidarności, znanym z czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów.
Dziękuję za uwagę.